Blog > Komentarze do wpisu

05/01/2017

 

Muszę dodawać wpisy codziennie, a nie raz na dwa dni, bo później widzę, że mam bałagan w kalendarzu :( Także lepiej dodać wpis z rana taki niedokończony, a później tylko go edytować na bieżąco w ciągu dnia.

Zakwasów ciąg dalszy. Moje nogi i tyłek czują, że żyją :P Tylko gorzej z poruszaniem się. Dlatego z rana zrobiłam godzinny spacer, tak na rozruszanie mięśni. Teraz jest trooochę lepiej. Moje bidne blizny po mikrourazach mięśni zaczynają się uelastyczniać :D Także wszystko jest na swoim miejscu.

>>> Posiłki

1. Śniadanie
- dwa banany

2. Drugie śniadanie
- dwie kanapki z chlebem żytnim, serkiem Piątnicy ziołowym, gotowanym schabem, sosem miętowym i mnóstwem świeżego szpinaku (ok. 4 listków na jeden kęs kanapki :D)
- kubek senchy

3. Obiad
- bigos dziadkowej roboty :)
- pół pity
- kubek wody
- jabłko

4. Podwieczorek
- kubek wody
- 5 czekoladek :(

5. Kolacja
znów bez kolacji :(

>>> Trening

 Dziś bez treningu jako takiego. Z rana zrobiłam ten godzinny spacer, w ciągu dnia przebiegłam się chwilę z psem po śniegu, a wieczorem porozciągałam się jakiś kwadrans. Na tyle, na ile byłam w stanie się ruszyć. I zasnęłam o dwudziestej, zanim zdążyłam poćwiczyć coś więcej :D

cdn.

czwartek, 05 stycznia 2017, watashinoaisuru
It's not too late. It's never too late!